Pocałunek, przytulenie, dotyk, wyzwalając oksytocynę, wywołuje reakcje chemiczną, która pomaga obniżyć ciśnienie krwi, co zmniejsza ryzyko chorób serca i przyczynia się do zmniejszenia stresu i niepokoju.
Lata szkolne, a zwłaszcza te licealne nie są takie kolorowe jak każdy sobie wyobraża. Chyba, że jesteś ładną dziewczyną z długimi blond włosami, w krótkich spódniczkach. Ja nią nie jestem. Mam czarne włosy do bioder, a moje czarne rurki, oraz za duża bluzka są typowe jak na mnie. To, że jestem w tej szkole nikim, przyczynia się do tego również, że jestem popychana przez wielkich goryli zwanymi sportowcami szkolnymi, oraz wyśmiewana przez sukowate hieny, zwane modelkami szkolnymi (którymi oczywiście nie były). Ciągły stres i niepokój mnie przytłaczał. Bałam się. Moje serce po przekroczeniu progu budynku liceum od razu zaczynało bić szybciej.
Ale było coś...
Coś co pomagało mi być szczęśliwą i żyć. Siedziałam w sali z innymi ciapami takimi jak ja. Każdy myślał, że jesteśmy nudni, ale my nie jesteśmy nudni. Jesteśmy nadzwyczajni. Jesteśmy artystami. Codziennie po lekcjach w małej sali, obok klasy od matematyki przychodziło tutaj kilkoro niedocenionych uczniów i malowało...
W dłoni trzymałam ołówek i próbowałam narodzić w głowie cudowny plan mojego nowego 'arcydzieła'. Mimowolnie z westchnięciem spojrzałam na innych ludzi, którzy zajęci byli tworzeniem sztuki. Właściwie dlaczego każdy rysuje zwierzęta i ludzi ze swoich myśli? Dlaczego każdy wyobraża sobie sztuczne piękno, jeśli te prawdziwe jest jeszcze piękniejsze?
Idący przez korytarze szkoły chłopak w swoich ciężkich butach nie był dla nikogo kimś ważnym. Był tajemniczym i pięknym chłopakiem. Zjawiał się tak szybko, jak momentalnie odchodził na kilka dni. Nikt nie wiedział jaki był powód zniknięć Alistaira Overeema. Na nosie praktycznie zawsze miał swoje ciemne okulary, które zdejmował na "specjalne okazje". Nosił czarne rurki, opinające jego cudne nogi, a na torsie spoczywała koszulka z logiem jakiegoś zespołu. Poprawił swoje włosy i wszedł do sali od matematyki, czyli do tej, gdzie obok znajduje się pracownia. Pognałam pędem za nim. Podeszłam do niego, stając na przeciwko jego osoby. Spojrzał się na mnie z góry, nie zdejmując okularów. Opowiedziałam mu całą sytuacje, modląc się, aby mnie nie wyśmiał, ani pomyślał, że jestem jakąś psychopatką. "Po prostu lubię rysować piękno świata" tymi słowami go przekonałam. Umówiliśmy się po lekcjach. Zdenerwowanie było u mnie widać praktycznie z kilometra. Nogi mi się plątały, a serce tak biło, aż myślałam, że zaraz wypadnie mi z klatki piersiowej ucieknie gdzieś daleko.
Próbowałam uspokoić oddech oraz trzęsące się dłonie, gdy układałam ołówki na stoliku obok sztalugi. Miałam niemałe wątpliwości, czy nie zostawi mnie, ale myliłam się. Śmiało przekroczył próg sali, gdzie byłam sama. Wytłumaczyłam mu wszystko, jak ma się ustawić i ile to wszystko będzie trwało. On tylko się uśmiechał i kiwał głową, więc lekko się rozluźniłam. Zdjął koszulkę, co równało się z tym, że na moich policzkach tworzyły się spore rumieńce. Próbowałam ukryć je jakoś pod kosmykami włosów. Widząc moje zdenerwowanie zaśmiał się cicho siadając na krześle. Poprosiłam go o zdjęcie okularów. Zmroziło mną, gdy ujrzałam jego brązowe oczy. Były magiczne.
Wzięłam ołówek do ręki i zaczęłam rysować prowizoryczny szkic. Kopiowanie chłopaka z rzeczywistości na kartkę nie było takie łatwe jak sobie wyobrażałam. Bałam się, że rysując kontury jego twarzy zniszczę jej cudowne piękno. Każda najmniejsza zmarszczka, każde najmniejsze wgłębienie w jego twarzy było perfekcją. Gdy zostało mi dopełnienie jego torsu przygryzłam zawstydzona wargę. Poprawiałam każdy jego wyćwiczony mięsień. Co chwile wypytywał, czy skończyłam. Za każdym razem odpowiadałam że nie, ponieważ jego postura była tak idealna, dlatego potrzebowało to więcej niż wystarczająco czasu.
Gdy już skończyłam wstał z krzesła i zaczął chwalić moje 'zdolności'. Opowiadał, że jest w szoku i powtarzał się. Dodał również, że na tym nędznym (bo ja tak twierdzę) portrecie wygląda lepiej niż w rzeczywistości. Absurd. Jest aniołem.
'Wiesz... Jeśli lubisz rysować piękno, to narysuj siebie' powiedział na koniec i wyszedł z sali.
'Wiesz... Jeśli lubisz rysować piękno, to narysuj siebie' powiedział na koniec i wyszedł z sali.